Zamek w Smoleniu

Utworzono: sobota, 11, maj 2013 Tomasz Wagner

Zamek Pilcza w Smoleniu należy do jednych z najpiękniejszych zamków średniowiecznych na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Jego początki są osnute mgłą historii. Wzgórze zamkowe, co poświadczają dotychczasowe prace archeologiczne, zasiedlone było w okresie lateńskim. Znaleziono tutaj dwa późnolateńskie groty włóczni oraz spore ilości ceramiki grafitowej. Kwestia jego zasiedlenia w tym okresie wymaga jednak dalszych badań. Co do samego zamku to przypuszcza się, że został wzniesiony około połowy XIV wieku bowiem pierwsza pisana wzmianka o nim wymienia kaplicę zamkową pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny w 1363 roku. Dosyć prawdopodobne wydaje się jednak, że zamek mógł powstać już około początków II ćwierci wieku XIV, a jego budowniczym był Jan z Pilczy do którego okoliczne dobra należały już przed 1329 rokiem. Dzieło wznoszenia zamku dokończył, jak można sądzić, jego syn Otton.

 

W pierwszej kolejności zbudowano zamek górny, który składał się z obronnej, cylindrycznej wieży ostatecznej obrony, tzw. Bergfriedu oraz budynku mieszkalnego o prawdopodobnie trzech kondygnacjach, tzw. kamieńca lub inaczej pałacu czy też domu zamkowego. Pomiędzy Bergfriedem, a kamieńcem znajdował się kuty w skale zbiornik na wodę. Jedyne wejście do Bergfriedu prowadziło poprzez drewniany pomost zawieszony kilka metrów nad ziemią z piętra domu zamkowego. W przypadku zagrożenia pomost ten mógł być zdemontowany.  Całość zamku górnego zdecydowanie górowała nad okolicą dając szerokie pole widzenia w przypadku nadciągającego wroga (wieża jest posadowiona na skale na wysokości 496 m n.p.m. więc prawdopodobnie jest najwyżej położonym zamkiem na Jurze).

Następnie zamek rozbudowano o dwa zamki dolne: wschodni i zachodni. Opasano murem obwodowym dwa wypłaszczenia, dostosowując plan zamku do warunków naturalnych. Jest to charakterystyczny zabieg dla tzw. zamków w typie małopolskim. Zamek w Smoleniu jest właśnie jego klasycznym przykładem. Zamek wschodni nazywany dzisiaj czasem częścią rycerską posiada w przybliżeniu plan pięcioboku z jedną wysuniętą półbasztą. Do tej części zamku prowadzi ostrołukowa gotycka brama wjazdowa, pierwotnie zastawiana żelazną broną. W obrębie murów znajdowały się prawdopodobnie drewniane budynki (przynajmniej przylegające do półbaszty), a po murach biegły drewniane ganki straży. Korona muru częściowo zwieńczona była krenelażem. Do zamku zachodniego prowadziła furta w murze północnym. Taka sama furta znajdowała się w ścianie wschodniej zamku zachodniego. Zamek zachodni otoczony był murem obwodowym na planie wydłużonego prostokąta. Pierwotnie obrys murów był nieco inny niż obecnie. Wyodrębnione były bowiem dwie półbaszty – jedna w murze północnym (widoczna do dzisiaj) i druga w narożniku SW (obecnie zabudowana w późniejszy pałac zamkowy z przełomu XV i XVI wieku). Na majdanie zamku zachodniego wykuto także wówczas studnię, której głębokość nie jest dokładnie znana lecz przypuszcza się, że miała ona około 100-120 metrów głębokości. Zapewne i ta część zamku posiadała wówczas zabudowę drewnianą w obrębie murów obwodowych. Dzieło owej rozbudowy zamku o dwa zamki dolne można prawdopodobnie przypisać na czasy Ottona z Pilczy.

Otton z Pilczy, którego kariera i zdolności doprowadziły do znacznego pomnożenia majątku mógł pozwolić sobie na wystawienie tak dużego założenia, a podkreślić należy, że było to bardzo kosztowne. Nie może więc dziwić, że jego córka Elżbieta była nie lada partią do wzięcia. Było to w pewnym sensie jej przekleństwem, gdyż z tego powodu została najpierw porwana przez Morawianina Wiszla Czambora, następnie poślubiona przez innego Czecha Jenczika z Hiczyna (który zresztą zabił w krakowskiej łaźni swego poprzednika) aby po kilku latach i śmierci Jenczika stać się żoną znaczącego przedstawiciela rycerstwa Wincentego z Granowa (Granowskiego). Miała z nim kilkoro dzieci jednak w 1410 roku znów została wdową, gdyż Wincenty został prawdopodobnie otruty przez Krzyżaków w Toruniu po tym kiedy przejął władzę nad miastem w zamian za zasługi w bitwie pod Grunwaldem. Siedem lat później niespodziewanie dla wszystkich została żoną króla Władysława Jagiełły, chrześniaka jej matki co według niektórych stanowiło poważną przeszkodę na drodze do owego małżeństwa. To właśnie oraz jej pochodzenie „z ludu” i wielki majątek przysporzyło jej wielu wrogów wśród możnowładztwa i dworu królewskiego. Królową była zresztą tylko trzy lata do swej śmierci w 1420 roku nie dając królowi potomka. Niewątpliwie była najwybitniejszym przedstawicielem całego rodu.

To właśnie prawdopodobnie za czasów Elżbiety z Pilczy dokonano kolejnej przebudowy zamku. Dwie półbaszty zamku zachodniego zostały przebudowane i zamknięte murem co utworzyło z nich dwie małe wieże o charakterze mieszkalnym. Jej wnuk Jan II Pilecki lub prawnuk Jan III Pilecki dokonał natomiast poważnej przebudowy i rozbudowy zamku zachodniego na przełomie XV i XVI wieku. Przemodelowano wówczas  część muru obwodowego oraz wzniesiono pałac zamkowy, którego relikty możemy dziś oglądać. W tym właśnie okresie na zamku przebywał znany renesansowy poeta Biernat z Lublina, który pełnił funkcję sekretarza kolejnych z rodu Pileckich. Spędził on tutaj 25 lat i bardzo sobie też czas chwalił. Miło wspominał spokój i bogactwo zamkowej biblioteki. Możemy próbować domniemywać, że biblioteka znajdowała się na piętrze tak gdzie obecnie widać aż pięć almarii (wnęk w ścianie pełniących zapewne funkcję szaf na książki). Pod biblioteką mieściła się być może zbrojownia, gdyż właśnie tutaj w trakcie prac archeologicznych prowadzonych w latach 1997-1998 odkryto dwa elementy hełmów. Sklepione kolebkowo pomieszczenie na parterze w narożniku SW (pierwotna półbaszta, a następnie wieża później włączona w obręb pałacu) to z kolei być może dawna zamkowa kuchnia. Komunikacja pomiędzy pomieszczeniami na tej części zamku odbywała się poprzez krużganki, które prawdopodobnie były drewniane. Wnętrza wyposażone były w kaflowe piece, co także poświadczają dotychczasowe rezultaty prac archeologicznych. Na zamek górny prowadziła drewniana klatka schodowa i ganek biegnące po murze obwodowym nad furtą, a następnie kilka wykutych w skale stopni. Brama na zamek zachodni znajdowała się pomiędzy pałacem, a kordegardą w ścianie południowej.

W tej formie zamek trwał przez kolejny wiek nie ulegając istotnym przekształceniom do czasów kiedy Pileccy sprzedali go Padniewskim. Wtedy też nowy właściciel porzucił zamek, który wydawał się mu niewygodny i zamieszkał u jego stóp w folwarku (najpewniej na miejscu obecnego murowanego dworku), a następnie w nowo wybudowanym renesansowym zamku w Pilicy (obecnie pałac bastionowy w Pilicy). Tak właśnie na wpół opuszczony zamek trwał przez kolejne pół wieku do pamiętnego 1655 roku, kiedy zajęli go Szwedzi. Spustoszyli oni i podpalili zamek. Wtedy to nastąpiła faktyczna śmierć tej budowli. Wprawdzie dwa lata później Stanisław Warszycki próbował jeszcze przekazać wypalone mury na rzecz Franciszkanów, proponując im przekształcenie zamku w klasztor, jednak z uwagi na ich opór nie doszło to do skutku. Do dalszych zniszczeń znacząco przyczynili się Austriacy, którzy w 1797 roku budowali w Smoleniu komorę celną na ówczesnej granicy zaborów i rozbierali po trochu zamek traktując go jako darmowy kamieniołom. Dalsze zniszczenie to już dzieło miejscowego chłopstwa oraz poszukiwaczy skarbów którzy przekopywali zamek i rozkuwali jego mury za utopijnymi bogactwami (oni to właśnie wykuli w XIX wieku obecne wejście do wieży na zamku górnym). Proces ten powstrzymał dopiero Roman Hubicki, który w XIX wieku nabył zamek, uporządkował go, przeprowadził pierwsze prace archeologiczne i historyczne oraz oczyścił studnię zamkową na potrzeby produkcji śrutu w swej firmie „Batawia”. Po Hubickich znów jednak nastały lata chude dla zamku. Wszechobecna roślinność zaczęła go pochłaniać, a studnia zamkowa wypełniała się w coraz szybszym tempie na powrót śmieciami i gruzem. W okresie I wojny światowej zamek ucierpiał dostając pociskami artyleryjskimi w trakcie toczonych w okolicy bardzo zaciętych i krwawych walk. W latach 50. założono rezerwat przyrody „Smoleń”, który w pewnym sensie stał się dla zamku utrapieniem. Dopiero ostanie lata pokazują, że zamek ma znów szansę na lepszy okres. Przeprowadzono wstępne prace wykopaliskowe, wykonano plan adaptacji ruin i poczyniono ich inwentaryzację, wreszcie w ostatnim roku przystąpiono do prac konserwatorskich. Na przyszłe lata planowane są dalsze prace konserwatorskie, delikatne uzupełnienia murów, prace archeologiczne i historyczne tak aby na 600-lecie koronacji jej najwybitniejszej właścicielki Elżbiety z Pilczy, które przypada w 2017 roku, zamek znów świecił nowym blaskiem.

Na koniec warto zdementować kilka nieprawdziwych informacji powtarzanych w przewodnikach turystycznych. Otóż zamek w Smoleniu niesłusznie jest łączony z przekazem Stryjkowskiego o walki toczone pomiędzy Wacławem, a Łokietkiem o zamek Pelciszka w 1300 roku. Analiza źródeł historycznych pokazuje nam, że w istocie doszło tu do oczywistej pomyłki i tak naprawdę chodzi o zamek w Pełczyskach niedaleko Wiślicy. Łączenie więc grodów i strażnic w Dolinie Wodącej (Grodzisko Pańskie, Skała Biśnik, Zegarowe Skały) z tym przekazem także skazane jest na porażkę, choć rzeczywiście kres tych założeń nastąpił mniej więcej w tym okresie i być może poprzedzał wzniesienie zamku (także pod zamkiem natknięto się w XIX wieku na przemieszane militaria średniowieczne i ludzkie kości). Następny częsty błąd to wymienianie pod rokiem 1563 rzekomego kupna zamku przez Seweryna Bonera i jego przebudowy w stylu renesansowym. Jest to nieprawda, gdyż żaden przedstawiciel Bonerów nigdy nie był w posiadaniu zamku w Smoleniu. Pileccy sprzedali dobra Padniewskiemu. W dodatku mowa o jakiejś renesansowej przebudowie zamku w Smoleniu jest także pozbawiona podstaw, wystarczy przyjrzeć się jego murom.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież