Czołówka Fenix HP 11 - recenzja

Utworzono: niedziela, 26, październik 2014 Marek


HP11 to latarka czołowa dla wymagających użytkowników. Model ten oparty na poprzedniku HP10 został mocno zmodernizowany i zmodyfikowany wg sugestii klientów.

Latarka wyposażona jest w diodę XP-G (R5), która świeci z mocą 277 lumenów. Lustro zostało zaprojektowane tak by dobrze oświetlić wszystko to co znajduje się wokoło obserwatora (maksymalny zasięg latarki to 154 m), natomiast zasobnik na 4 baterie AA na kablu umożliwia nieprzerwaną pracę latarki do 206 godzin.

Fenix HP11 jest wykonana z bardzo dobrych jakościowo komponentów, które zapewnią długą bezawaryjną pracę oraz wysoką odporność na potencjalne uszkodzenia. Sam pasek mocujący na głowę został przemyślany tak aby zapewnić maksymalny komfort użytkownikowi, a materiał z jakiego jest wykonany pochłania wilgoć i zapobiega poceniu. Konstrukcja HP11 jest zgodna ze standardem wodoodporności IPX6.

Dwa guziki umieszczone na szczycie latarki służą do sterowania jej pracą oraz przełączania się pomiędzy 7 różnymi trybami. (Opis ze strony dystrybutora).

Dane techniczne

  • zasilanie: 4 x AA
  • soczewki: ultra clear glas, chemicznie wzmocnione, z powłoką AR.
  • korpus: wysokiej jakości tworzywo sztuczne, aluminium
  • tryby świecenia: maksymalna moc : 277 lumenów (wg standardu ANSI)
    • stałe:
      • turbo – 277 lumenów (3,51 godziny)
      • wysoki – 133 lumeny (9,31 godzin)
      • średni – 55 lumenów (25 godzin)
      • niski – 4 lumeny (206 godzin)
    • migające:
      • stroboskop - 277 lumenów
      • SOS - 55 lumenów
      • flash – 55 lumenów
  • maksymalny zasięg: 154 metry (wg standardu ANSI)
  • źródło światła: dioda Cree XP-G (R5)
  • żywotność każdej diody: 50 000 godzin
  • wymiary: 59,5x50x55,5 mm
  • waga: 180 g bez baterii
  • kolor: czarny, żółty

Widoczna osłona przycisków przed przypadkowym włączeniem (i rozładowaniem). U mnie niestety raz nie poskutkowała (słona sięga do połowy przycisków)


Jak wykorzystywana?

Czołówkę HP11 wykorzystuję głównie pod ziemią. Przez to nie jest oszczędzana. Sprawdza się jednak znakomicie - jest odporna na uderzenia, światło nie gaśnie, plastik nie pęka. Po prostu mocna czołówka. W jaskiniach najlepiej cały czas chodzić na "zamkniętym" dyfuzorze. Mamy wtedy dostępne mocne, rozproszone światło - w sam raz do dziury. Użytkując na powierzchni zazwyczaj chodzę z całkowicie zdjętym dyfuzorem. Pozwala to na dobrą orientację w terenie (czołówka zmienia się w mini-szperacz). Przy nagłym przyświeceniu sobie czegoś przed oczami, lepiej przygasić nieco światło, gdyż skupiona wiązka potrafi razić. Na biwaki jest odpowiednia, choć nie idealna - waga robi swoje. Moc czołówki jest wystarczająca. Dodatkowo tryby są dobrze zaprogramowane (tryb maksymalny przez  3  i pół godziny czy 133 lumeny przez  9 i pół godziny). Pomiary wykonane przez portal light-test.info ujawniły niewielką różnicę w lumenach czołówki (w trybie turbo 258), jednak wszystko mieści się w granicach błędu.

Zasilanie? 4x AA (R6). Najpopularniejsze zasilanie na rynku, nie ma problemów z dostaniem baterii w awaryjnych sytuacjach. Warto zainwestować w akumulatory (markowe), by cieszyć się z mocnego światła, które działa w podanym przez producenta czasie. Baterie no name i inne marketowe świecą przez 1/4 deklarowanego czasu.

Kilka słów warto napisać o dyfuzorze latarki. Po jego zastosowaniu otrzymujemy pięknie rozproszone światło, doświetlające mocno boki oraz to, co mamy pod nogami. Czołówka traci wtedy na zasięgu, jednak nie jest on mocno ograniczony. Na początku oferowany był całkowicie bezbarwny. Jako nakładany na głowicę, ma od niej większą średnicę. Skutkowało to rozpraszaniem się światła na boki oraz oślepianie użytkującego. Poprawiono to rozwiązanie, stosując obwódkę z czarnego plastiku. Rozwiązanie sprawdza się w 90%, gdyż światło "ucieka" jeszcze przez wypustek do otwierania dyfuzora oraz przez zawias. Nie powoduje to już oślepiania lecz jest to pewny dyskomfort. Osobiście rozwiązałem "problem" stosując czarny marker olejowy.

Użytkowałem dwie sztuki tych lampek. Niestety w obu wystąpił ten sam problem, o którym słyszałem od innych użytkowników modeli. Mianowicie czołówka posiada bardzo słaby kabel łączący głowicę z pojemnikiem na baterie. We wszystkich przypadkach nie wytrzymał on przy zasobniku (ruszanie kablem w tym miejscu potrafiło na chwilę ożywić lampkę). W przypadku moim i znajomego, naprawa gwarancyjna wraz z czasem przesyłki trwała bardzo długo (grubo ponad miesiąc), gdyż sprzedawca odsyłał czołówki bezpośrednio do producenta (USA). Naprawa drugiego modelu (w obecnym roku) wraz z wysyłką i wysyłką zwrotną zamknęła się w 5 dniach roboczych - kabel został wymieniony u sprzedawcy. Od tamtej pory nie ma z nią problemów. Pierwsza z czołówek miała jeszcze jedną wizytę serwisową (naprawione w Polsce): odpadła sprężynka w pojemniku. Do tej usterki nie przykładam większej wagi, traktując ją jako pojedyncza wada produkcyjna.

Głowica HP11 z otwartym dyfuzorem - zdecydowanie lepiej nie używać go w tej pozycji - albo odczepiony, albo nałożony na stałe


Podsumowanie

Fenix jest stosunkowo "nową" firmą jeśli chodzi o latarki czołowe i ciągle się uczy. Nowe modele są coraz bardziej dopracowane i warto zastanowić się nad ich wyborem oraz porównać z konkurencją. Model HP11 powstał na bazie poprzednika - HP10: został odpowiednio zmodyfikowany oraz wprowadzono szereg poprawek w stosunku do wcześniejszej lampki. HP11 spełnia podstawowe zadania wymagane od czołówek - świeci długo, mocno, wąsko i szeroko (dyfuzor). Podsumowując, jest to godna uwagi czołówka. Jej obecność na rynku powoli dobiera końca (Producent aktualnie wprowadza odświeżoną paletę modeli): świadczy o tym toporny wygląd, inny od nowych modeli. Aktualna cena 174 złote (przy jeszcze niedawno obowiązującej stałej cenie 249 zł) zachęca do kupna.

Zalety

  • barwa światła
  • odpowiednio zaprogramowane tryby świecenia
  • trwała głowica oraz pojemnik na baterie
  • odpowiedni czas świecenia (wydajna)
  • możliwość wyboru szerokości wiązki światła za pomocą dyfuzora (w cenie)
  • stablilizacja prądu.


Wady

  • przeciętna trwałość kabla łączącego głowicę z zasobnikiem na baterie (!!!)
  • odstająca głowica
  • niezbyt trafione rozwiązanie dyfuzora
  • toporna budowa
  • waga

Pancerny pojemnik na baterie, zamykany za pomocą metalowej śruby


Do artykułu użyto zdjęcia wykonane przez producenta oraz własne. Dane technicznie również pochodzą od firmy Fenix. Dodatkowo użyto wyników pomiarów mocy i czasu świecenia ze strony www.light-test.info - godna polecenia strona, prezentująca autorskie testy czołówek.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież